Dla Rodzica

Gdy dziecko się okalecza…                  Czas wykładu – wersja pełna 15-20 min

Jak pomóc dzieciom radzić sobie z emocjami?

Jednym z najczęstszych pytań, jakie rodzice kierują do psychologa jest: jak pomóc dzieciom w radzeniu sobie z emocjami? To pytanie ma często swojedrugie dno:rodzice/dorośli chcieliby się dowiedzieć, co zrobić, aby ich dzieci emocji nie doświadczały, albo przynajmniej nie w tak intensywnym stopniu, jak to ma miejsce. Chcielibyśmy, żeby nasze dzieci nie histeryzowały, nie wpadały w furię, nie  rzucały się z krzykiem na podłogę (zwłaszcza na środku zatłoczonego supermarketu), żeby nie rzucały zabawkami, nie płakały, nie pyskowały i nie niszczyły rzeczy, nie biły innych dzieci czy nie daj Boże robiły krzywdę sobie. Pytaniu temu często towarzyszy oczekiwanie złotych rad i szybkich rozwiązań.W konfrontacji z intensywnością emocji dziecka stajemy się tak bezsilni, że zaczynamy wierzyć w szybkie i proste rady i „magiczne” techniki.

Zbyt często przy tymzapominamy, że nasze dziecko nie jest miniaturką dorosłego, ale małym człowiekiem, który dopiero uczy się poznawać i regulować własne emocje. Można to przyrównać do nauki chodzenia. Czy wpadacie/wpadaliście w złość, kiedy wasze dziecko po raz setny przewraca się podczas nauki stawiania swoich pierwszych kroków? Nie. Zamiast tego staracie się mu tym pomóc. Na spacer idziecie za rączkę, aby wesprzeć niestabilną jeszcze równowagę malucha, zabieracie ze sobą wózek, na wypadek gdyby wasz smyk się zmęczył. Wszyscy wiemy, że nauka chodzenia nie przychodzi od razu, ale wymaga czasu i ćwiczeń.  Dlaczego więc zakładamy, że nauka radzenia sobie z własnymi emocjami to umiejętność, która pojawi się sama z siebie, bez wysiłku i treningu? To tak, jakby wymagać od niemowlaka, że zaraz wstanie i samodzielnie przejdzie kilometr.

Co jednak zrobić by pomóc dziecku w nauce radzenia sobie z emocjami? Co zrobić, gdy pojawiają się trudności, zwłaszcza gdy dziecko robi krzywdę sobie lub innym?

Dzieci, podobnie jak dorośli, doświadczają tzw. trudnych emocji np. strachu i frustracji, bezradności i samotności (co więcej doświadczają ich znacznie intensywniej niż dorośli – bo nie mają jeszcze tak rozwiniętych ośrodków kontroli emocji w mózgu). Jednak niektóre z nich próbują radzić sobie z tymi uczuciami w przerażający sposób – okaleczając własne ciało. Jak im pomóc?

Kiedy ból przynosi ulgę – mechanizm samookaleczeń.

Problem samookaleczania dotyczy dzieci w każdym wieku i z wszystkich środowisk. Częściej – przynajmniej w bardziej uświadomionej formie – dotyka nastolatków. Jaki jest mechanizm? Niektóre dzieci, nie radząc sobie ze stresem, frustracją i napięciem, próbują samodzielnie zwalczyć trudne dla nich emocje czy problemy. Tyle, że zamiast manifestować je na zewnątrz (jak to bywa najczęściej), kierują je na siebie, kalecząc własne ciało. W zależności od wieku i źródła problemów może to przybrać formę nacinania rąk, nóg, brzucha żyletką lub nożem, kłucia się igłą, ale także rozdrapywania ran i krostek, wyrywania sobie włosów czy uderzania głową w ścianę. Samookaleczenie to najczęściej problem natury psychicznej, sposób na rozładowanie emocji i towarzyszącego im napięcia, na zwalczenie agresji, stresu lub ukojenia lęku, poczucia bezradności i samotności. Występuje w takich sytuacjach, gdy ból fizyczny okazuje się łatwiejszy do zniesienia niż ten psychiczny. Kaleczenie się daje pozór odzyskania kontroli nad sobą i sytuacją oraz poczucie ulgi (redukcję napięcia). Szybko jednak się okazuje, że nie jest to rozwiązanie kłopotów, a tylko chwilowa ulga. Pojawia się natomiast: wstyd, wyrzuty sumienia, spadek poczucia własnej wartości, co prowadzi do kolejnych napięć emocjonalnych. I tu nastolatek wpada w błędne koło - by zachować dobrostan psychiczny trzeba to samookaleczanie powtarzać. Prowadzi to z czasem do powstania nałogu.
Choć dorastający człowiek może mieć przeświadczenie, że w ten sposób radzi sobie z problemami, to w gruncie rzeczy ogranicza się emocjonalnie, bo źródła niepowodzeń i problemów nadal pozostają, a ponadto pojawiają się kolejne problemy związane z tą sytuacją. Zdarza się, że osoby, u których dochodzi do samookaleczania się są narażone na kpiny, żarty i różnego typu nieprzyjemne reakcje ze strony rówieśników, czasem dochodzi do tego złość, gniew i niezrozumienie przez bliskich, jeżeli tego typu zachowania zostaną wykryte. Problemem są również presja społeczna sprzyjająca powstawaniu efektu naśladownictwa i szkodliwych sposobów zdobywania aprobaty rówieśników.

Jak reagować, gdy odkryjemy, że dziecko się okalecza?

Po pierwsze opanuj swoje emocje.

Największym wrogiem szczęśliwego zakończenia trudnej sytuacji w takich przypadkach jest niewiedza i strach. Rodzice mogą mieć różne przekonania, od wzbudzających poczucie winy ("to wszystko przeze mnie, jestem beznadziejną matką/ojcem") do potępiających ("tylko słabi ludzie w ten sposób sobie radzą", "trzeba być nienormalnym, by coś takiego sobie robić"). Uniemożliwiają one to, co najważniejsze - podjęcie komunikacji z dzieckiem.

Jest to trudne, ponieważ młody człowiek zazwyczaj jest bardzo skryty w kwestii swojego kaleczenia się. Robi co może, by to ukryć, nie chce też rozmawiać o swoich problemach i emocjach. Dlatego rodzice często są z początku zszokowani, gdy odkrywają tajemnicę. To normalna reakcja, jednak nie można uciekać w zaprzeczanie - problem jest realny i nie zajmowanie się nim nie spowoduje, że sam zniknie. Może też pojawić się złość i frustracja spowodowana poczuciem braku kontroli. Przychodzi chęć powiedzenia "Po prostu przestań to robić!" - niestety nie jesteśmy w stanie kontrolować zachowania drugiej osoby, a wszelkie próby pogarszają tylko sytuację.

Rodzice często wpadają też w poczucie winy. Owszem, sytuacja w domu bywa powodem samookaleczeń, ale trzeba pamiętać, że nikt nie może "spowodować", że ktoś inny stosuje taki a nie inny sposób radzenia sobie z trudnymi emocjami. Odwagi wymaga spojrzenie problemowi w oczy, ale zawsze można coś zrobić - jest to lepsze niż zatopienie się w poczuciu winy i skoncentrowanie na sobie.

Najważniejsza jest próba zrozumienia tego, przez co przechodzi dziecko. Aby to się stało, potrzebne jest otwarcie drogi komunikacji. Dziecko potrzebuje, by zaakceptować uczucia, z którymi się boryka. Nie jest to jednoznaczne z uznaniem problematycznego zachowania.

Należy rozmawiać spokojnie, oferując wsparcie, rozmowę i chęć zrozumienia, co się dzieje.

 

Czego NIE ROBIĆ na pewno?

  1. Nigdy nie karz dziecka za przeżywane emocje! Nie wyładowuj na nim swojej złości i strachu – ono ma już dość własnych emocji, nie potrzebuje dodatkowo twoich. To ty jako dorosły pokazujesz jak sobie poradzić z sytuacją, Ty dajesz wsparcie a nie odwrotnie (to ty jesteś dorosły, ty jesteś rodzicem -  masz potrzebne zasoby - rozwiniętą kontrolę emocjonalną i większe doświadczenie życiowe).
  2. Nie ośmieszaj i nie umniejszaj emocji, które doświadcza dziecko. Coś błahego dla ciebie może być poważne czy trudne dla drugiego człowieka.
  3. 3.Nie zostawiaj dziecka samego, gdy przeżywa trudne emocje (dosłownie i w przenośni). Dlaczego? Jeśli słuchałeś na początku wykładu, to wiesz już, że twoje dziecko dopiero uczy się radzić sobie z własnymi emocjami. Emocje, które przeżywa dziecko są bardzo intensywne i często niezrozumiałe. U nastolatków dochodzą do tego intensywne zmiany nastroju związane z brakiem równowagi hormonalnej (dotyczy to zarówno dziewczynek jak i chłopców). W momencie emocjonalnego zalania dziecko potrzebuje troski i wsparcia dorosłego - obecność bliskiej osoby daje poczucie bezpieczeństwa, pozwala na uporządkowanie i uspokojenie wewnętrznego świata. Następuje tez intensywne wydzielanie oksytocyny („hormon przytulania”) – bliskość daje ukojenie. Pamiętaj, w trudnych dla niego momentach nie odtrącaj dziecka, ale bądź przy nim.
  4. Nie każ wziąć się w garść. Niezwykle ważne jest, aby zrozumieć dziecko – przyjąć jego punkt widzenia.Nigdy nie każ osobie w takim stanie wziąć się w garść. Człowiek, który jest w kryzysie, tak jak osoba w depresji, widzi rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Dostrzega tylko to, co złe. Swoje negatywne przekonania potwierdza tym, co się wydarzyło złego danego dnia. Z przeszłości również pamięta tylko to, co najgorsze. Nie przekonuj jej, że wszystko będzie dobrze, że to nic takiego itp. Spróbuj wysłuchać, zrozumieć i zapewnić, że nawet takie kryzysy się zdarzają i że są normalne. Ale normalne jest też, że z czasem mijają – i że to też jest przejściowy kryzys i jest rozwiązanie, nawet jeśli go jeszcze nie dostrzegacie.
  5. Nie porównuj. Próbując pocieszyć można często zaszkodzić. Jedną z gorszych form pocieszania, która jest niestety często praktykowana przez dorosłych, to metoda porównywania w dół. Innymi słowy: inni mają gorzej. Jakie to ma znaczenie dla kogoś, kto nie widzi wyjścia z sytuacji i nie może znieść napięcia do tego stopnia, że się okalecza? Jeśli inni mają gorzej, a podłamany człowiek nie potrafi doceniać tego, co ma, to raczej go ten fakt nie pocieszy – bo wyciągnie wniosek – jestem beznadziejny. Jeśli inni mają gorzej, a radzą sobie lepiej, to co ma pomyśleć osoba, która nie potrafi sobie poradzić z czymś dużo prostszym?
  6. Nie dawaj „złotych” rad – w tym momencie są bezużyteczne i wkurzające lub dołujące.
  7. Niepotrzebne jest mówienie, że to, co dziecko robi jest "złe". Nie oskarżaj. Szkodliwe jest zbyt szybkie wyrażanie swoich opinii jak również ucinanie tematu, nawet pozornie wspierającym "wiem, co czujesz".

Nigdy nie wiesz, co czuje druga osoba, dopóki nie dasz jej o tym opowiedzieć. Może to być dużym wyzwaniem dla niektórych rodziców. Jeśli nastolatek nie chce rozmawiać, nie należy go do tego zmuszać - samookaleczanie zwykle jest związane z trudnościami w wyrażaniu emocji. Trzeba jednak dać jasny sygnał, że jest się otwartym na rozmowę i zrobić trochę przestrzeni.

Gdy dojdzie do rozmowy, dobrze jest pamiętać, że to bardzo delikatny temat - dla obu stron. Nie ma więc co strzelać serią pytań w nadziei, że będzie szybko po sprawie. Jeśli dziecko jest gotowe na rozmowę, to warto pytać o to, co stresującego się dzieje w jej/jego życiu, z czym ma trudności, w jaki sposób samookaleczanie się pomaga i czego potrzebuje od rodziców w danej chwili. Z czasem można a nawet należy zachęcać dziecko czy też wspólnie poszukać nowych, mniej szkodliwych, sposobów na radzenie sobie ze stresem, napięciem i nieprzyjemnymi emocjami.

Można poinformować/zaproponować skorzystanie z telefonu zaufania lub/i pomocy specjalisty psychologa a jeśli to konieczne (np. pojawiły się myśli samobójcze, obserwujemy długotrwale – co najmniej 2 tygodnie lub intensywne obniżenie nastroju) lekarza psychiatry.

Telefon zaufania jest pomocny dla osób, które borykają się z najróżniejszymi problemami. Jest to świetny sposób na szybki kontakt ze specjalistą, który może pomóc, może wysłuchać, a co więcej, jego wsparcie jest dostępne nieodpłatnie i 24 godziny na dobę. Jest to szczególnie dobre rozwiązanie dla tych osób, które mają opory przed spotkaniem twarzą w twarz i rozmową o osobistych problemach z obcą osobą.

Konsultacja z psychologiem -  Rozmawiając z osobami spotykanymi na co dzień, i poruszając temat problemów z emocjami, można zauważyć ciekawy stereotyp zachowania. Na jakąkolwiek propozycję udania się po poradę do psychologa (słowo psychoterapeuta działa często ze zdwojoną siłą a psychiatra jest paraliżujące) osoby te reagują jakby proponowano im skrajnie ostateczną formę pomocy. Słowo „psycho” kojarzy się z czymś nienormalnym, z czymś, w co nie ma się wglądu czy wręcz ze stereotypową wizją pobytu w szpitalu psychiatrycznym widzianego oczami widza filmu „Lot nad Kukułczym Gniazdem”.

A jak rzeczywiście wygląda spotkanie z psychologiem?

 

Jak każde inne spotkanie z życzliwą osobą – z tą różnicą, że tej dobrze się nie zna i że rozmawia się z nią o sprawach, które są często trudne do opowiedzenia. W przeciwieństwie jednak do innych osób, zwłaszcza najbliższych, psycholog czypsychoterapeutamogą spojrzeć na problem z bardziej odległej perspektywy niż ta, którą posiada klient. Psycholog niczego nie narzuca, nie ocenia, obowiązuje go zasada zachowania tajemnicy spotkania i tego, co było na nim poruszane.

Nad odkryciem mechanizmów stojących za okaleczaniem się a potem zmianą przekonań i sposobów radzenia sobie z emocjami warto popracować w trakciepsychoterapii. Odkryć przyczynę zaburzeń i wypracować nowy i lepszy model radzenia sobie.

A jak mogą pomóc rodzice?

Cóż… nie od dziś wiadomo, że najlepszą formą wsparcia jest prewencja – rozwijanie pożądanych umiejętności i form zachowań.

Jak rozwijać umiejętności dziecka do radzenia sobie z emocjami???

Jest kilka rzeczy o które warto i nawet trzeba zadbać.

1. Relacja. Pierwszą i najważniejszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla dzieci, żeby mogły nauczyć się regulować własne emocje, jest stworzenie bezpiecznej, wspierającej relacji.

2. Nauka rozróżniania/nazywania własnych emocji. Wspieramy nasze dzieci w nauce chodzenia, mycia zębów, pokazujemy prawidłowe nawyki żywieniowe. Uczymy je liczyć i czytać. Rzadko jednak dbamy o to, żeby naszedzieci nauczyły się być świadome własnych emocji – żeby umiały doświadczać i rozróżniać w sobie różne stany emocjonalne, oraz potrafiły je nazywać.Emocje nazwane, to emocje okiełznane. Nazwanie emocji powoduje, że aktywuje się nasza kora nowa, i może ona okiełznać szalejące ‚niższe’ struktury mózgu, odpowiadające za emocjonalne pobudzenie.  Dzięki twojej empatycznej odpowiedzi (np. Widzę, że się złościsz/smucisz/cieszysz, opowiedz mi co się stało?) pomożesz dziecku uporządkować i uspokoić zawiły świat emocji. Świadomość własnych emocji i umiejętność ubrania w słowa swoich przeżyć to jeden z najlepszych prezentów,  jaki możesz dać swojemu dziecku.

3. Dziecko uczy się przez naśladowanie. To, w jaki sposób twoje dziecko będzie radziło sobie z przeżywanymi emocjami, zależy w dużej mierze od tego, jak ty zachowujesz się np. pod wpływem stresu.Zamiast wymagać od dziecka, żeby umiało konstruktywnie poradzić sobie z własnymi emocjami- zacznij wymagać najpierw od siebie.

Wielu rodziców przyjmuje to zalecenie na opak. Dla zbyt wielu z nas konstruktywnie radzić sobie z emocjami oznacza, żeby trudnych emocji nie doświadczać. Nie złościć się na dziecko, nie frustrować, nie krzyczeć. Nie dać się ponieść nerwom.  Niestety, im mocniej staramy się trzymać w ryzach własne emocje, tym większa szansa, że pewnego dnia po prostu wybuchniemy. A gdy dochodzi do niechcianego wybuchu, to zaczynamy uginać się pod poczuciem winy i wyrzutów sumienia. To zaś rodzi  jeszcze większą potrzebę kontrolowania naszych emocji- i powstajebłędne koło przemocy. Zamiast umartwiać się sytuacją, w której puściły ci nerwy, zaopiekuj się swoimi emocjami. Tam, gdzie jest relacja pomiędzy dwojgiem ludzi zawsze będzie dochodzić do emocjonalnych starć. Twojemu dziecku naprawdę nic się nie stanie, jeśli czasem na nie krzykniesz- gorzej będzie, jeśli zaczniesz udawać, że emocje takie jak złość, frustracja czy smutek nie istnieją. Dziecku nie są potrzebni idealni rodzice- ono potrzebuje rodziców autentycznych. A prawdziwym ludziom czasem po prostu puszczają nerwy. Pamiętaj jednak, że zawsze możesz szukać nowych, lepszych sposobów na poradzenie sobie/zarządzanie własnymi emocjami. Twoje dziecko cię obserwuje i naśladuje. Bądź zatem dobrym wzorem.

4. Pokaż dziecku, żeby nie bać się emocji.To ważny punkt, z którym my rodzice i opiekunowie mamy duży problem.Boimy sięzłości naszych dzieci, przeraża nas ich frustracja, przytłacza ich smutek. Niektórzy rodzice w tej kwestii doszli już niemal do perfekcji- nauczyli się robić wszystko, żeby tylko ich dziecko nie musiało mierzyć się z trudnymi emocjami.Jednak postępując w ten sposób ograbiamy nasze pociechy z części ich własnej emocjonalności i cennego życiowego doświadczenia - umiejętności poradzenia sobie. Radzenie sobie z emocjami to umiejętność – trzeba ją ciągle ćwiczyć. Wyręczając i chroniąc nadmiernie dziecko uczymy je bezradności.

5. Pozwól dziecku na swobodną zabawę. Jedną z najlepszych rzeczy, którą możesz ofiarować swojemu dziecku w dzieciństwie to czas poświęcony na jego własną, swobodną zabawę oraz na momenty… nudy. To właśnie w zabawie dzieci najlepiej trenują swoje umiejętności samoregulacji emocji. Z kolei kiedy się „nudzą” mają czas zastanowić się i uporządkować trochę świat swoich wewnętrznych przeżyć.

6. Stwórz przestrzeń na nieskrepowaną aktywność fizyczną.Co ma aktywność fizyczna do umiejętności kontrolowania emocji? Bardzo dużo! Liczne badania pokazują, że ruch – aktywność fizyczna mawłaściwości lecznicze,porównywalne do zażywania odpowiednich środków farmakologicznych: pod wpływem aktywności mózg zaczyna samoistnie regulować wydzielanie potrzebnych mu neuroprzekaźników. Ważne by była to aktywność niewymuszona – dla samej przyjemności płynącej z tej aktywności, a nie dla wyniku czy jako forma zadania/obowiązku.

7. Ucz dziecko technik relaksacyjnych.Naukę umiejętności samouspokajania można zacząć uczyć już młodsze przedszkolaki. Najważniejsze, żeby uczyć dziecko technik relaksacyjnych w czasie, kiedy dziecko jest spokojne, a nie w momencie pobudzenia emocjonalnego.

8. Zachęć/naucz medytacji. Regularna praktyka (wystarczy 10 minut dziennie) skutecznie utylizuje hormony stresu (adrenalinę, noradrenalinę, kortyzol) i przyczynia się do korzystnych zmian w funkcjonowaniu mózgu a nawet fizycznych zmian (obserwowalnych np. podczas MR) m.in. rozwija płaty przedczołowe gdzie są ośrodki kontroli emocji, ośrodki motywacji oraz logicznego myślenia i planowania.

 

 

 


 

Nowe konto

RADY  RODZICÓW ZSS nr 2

w Chorzowie:

BANK  MILLENNIUM  65 1160 2202 0000 0003 1342 5452

Skarbnik Rady Rodziców Gabrysia Wajs

 

 


 

 

PROCEDURY WYPOŻYCZANIA PODRĘCZNIKÓW

W BIBLIOTECE SZKOLNEJ

Zespołu Szkół Sportowych Nr 2 w Chorzowie

obowiązujące od 1 września 2015 r.

 

  1. Podręczniki wypożyczane bezpłatnie uczniom stanowią własność szkoły.
  2. Uczniowie wypożyczają podręczniki na okres 1 roku (z wyjątkiem podręczników na cały etap edukacyjny).
  3. Bibliotekarze odpowiedzialni są za ewidencjonowanie podręczników w bibliotece.
  4. Wychowawcy odpowiedzialni są za dystrybucję podręczników w klasach, odbierają je w bibliotece wraz z listą wypożyczeń (w pierwszym miesiącu nauki danego roku szkolnego).

Uzupełnioną listę wychowawcy oddają bibliotekarzowi (wyznaczonemu przez dyrekcję szkoły).

  1. Zwrot podręczników następuje w ostatnim tygodniu nauki roku szkolnego.

Wychowawcy odbierają podręczniki od uczniów i cały komplet oddają do biblioteki.

  1. Uczniowie zobowiązani są do szanowanie podręczników, przechowywania ich w okładce, chronienia przed zniszczeniem, poplamieniem i zagubieniem.
  2. W razie zagubienia lub zniszczenia podręcznika rodzice zobowiązani są do pokrycia kosztów książki (klasy 1 i 2 SP ) lub do zakupienia takiego samego podręcznika ( pozostałe klasy ).
  3. Rodzice informują sekretariat o przeniesieniu dziecka do innej szkoły w trakcie roku szkolnego i są zobowiązani dopilnować, by dziecko, oddało wszystkie wypożyczone podręczniki.

Kontroli tego faktu służy karta obiegowa.

  1. Wychowawczynie przedstawiają powyższe procedury rodzicom na  pierwszym spotkaniu w roku szkolnym.